Kiedy mówimy o sukcesie Energi MaMY Sierakowice, na pierwszy plan wysuwają się zawodniczki, trenerka Magdalena Makurat i wyniki na tablicy. Mało kto jednak widzi, co działo się w kuluarach, zanim piłki pierwszy raz odbiły się od parkietu w walce o 1/4 Mistrzostw Polski. A działo się… naprawdę dramatycznie.
A treningi? Długie, czasem wyczerpujące, ale zawsze pełne zaangażowania. Gdy już udało nam się złapać salę, nie marnowaliśmy ani chwili. Szlifowanie rzutów za trzy, defensywa aż do zadyszki, powtarzanie tych samych akcji po kilkanaście razy. Wracaliśmy do domów późno, zmęczeni, ale z nadzieją, że to wszystko zaprocentuje.
I zaprocentowało. Awans smakuje tym lepiej, bo wiemy, ile kosztował – nie tylko wysiłku, ale właśnie takich walkowerów z rzeczywistością. Dziękujemy wszystkim, którzy z nami to wytrzymali. Na finały też jesteśmy gotowi!